Totally Useless Stitch-A-Long
Zbliża się Nowy Rok, więc trzeba go rozpocząć od zabawy. Ta jest jak najbardziej dla mnie.
Po szczegóły zapraszam na Blog Cyber Julki.
A to mój wkład w zabawę. Co miesiąc będę też zamieszczała zdjęcia słoiczka z "rękodzielniczymi odpadkami". He he, jeszcze muszę go jakoś przyozdobić.
Translate
niedziela, 25 grudnia 2011
piątek, 23 grudnia 2011
Świątecznie
Już jutro Wigilia. Pora zaprezentować świąteczne kartki i małe co nieco, które jakimś cudem udało mi się zrobić (to pewnie magia Świąt).
Kartki nabrały wyrazu dzięki wykrojnikowym podarunkom od AgaSi, której bardzo dziękuję.
Jedna z nich powędrowała bardzo daleko, bo aż do Indonezji, gdzie przebywa moja bliska Rodzina (tęsknię za Wami!).
Od dwóch dni nie wychodziłam z kuchni. Dzieci były grzeczne, Ola bardzo pomagała. Efekty są w takiej między innymi postaci:
Powyżej - ciasteczka z przepisu na Piernikowe misie z powidłami. Nie miałam misiowej foremki, użyłam zwykłej do ciasteczek. Jako nadzienie włożyłam dżem brzoskwiniowy robiony przeze mnie latem z owoców z babcinego ogrodu. Mniam.
Piernik staropolski. Ciasto dojrzewało cztery tygodnie. Placki przełożyłam powidłami śliwkowymi z bakaliami. Eksperymentalnie dodałam kandyzowaną kantalupę. Zobaczymy, co powiedzą Goście.
Życzę Wam wszystkich pięknych, spokojnych i radosnych Świąt!
Kartki nabrały wyrazu dzięki wykrojnikowym podarunkom od AgaSi, której bardzo dziękuję.
Jedna z nich powędrowała bardzo daleko, bo aż do Indonezji, gdzie przebywa moja bliska Rodzina (tęsknię za Wami!).
Od dwóch dni nie wychodziłam z kuchni. Dzieci były grzeczne, Ola bardzo pomagała. Efekty są w takiej między innymi postaci:
Powyżej - ciasteczka z przepisu na Piernikowe misie z powidłami. Nie miałam misiowej foremki, użyłam zwykłej do ciasteczek. Jako nadzienie włożyłam dżem brzoskwiniowy robiony przeze mnie latem z owoców z babcinego ogrodu. Mniam.
Piernik staropolski. Ciasto dojrzewało cztery tygodnie. Placki przełożyłam powidłami śliwkowymi z bakaliami. Eksperymentalnie dodałam kandyzowaną kantalupę. Zobaczymy, co powiedzą Goście.
Życzę Wam wszystkich pięknych, spokojnych i radosnych Świąt!
wtorek, 20 grudnia 2011
Zakładka i kartka
Mini prezent od Oli dla Dziadka. Szybka zakładka. O mały włos cała by się spruła, ale w porę zauważyłam, że Mała ciągnie nitkę :)
Zrobiłam też kartkę, którą przypnę do paczki z kawą. Jutro Mama wychodzi ze szpitala i zostawimy taki drobiazg w podziękowaniu za opiekę.
Zrobiłam też kartkę, którą przypnę do paczki z kawą. Jutro Mama wychodzi ze szpitala i zostawimy taki drobiazg w podziękowaniu za opiekę.
sobota, 17 grudnia 2011
Wolny wieczór
Dzieci dziś wyjątkowo szybko i wcześnie poszły spać, więc nie będę zmywać w kuchni (żeby ich oczywiście nie obudzić ;) ) tylko zajmę się swoim hobby.
Najpierw otworzę szkatułę:
Zakupione w Lidlu pudełko na herbaty służy mi do przechowywania mulin. Robi się w nim niestety coraz ciaśniej. Mogłam wziąć dwie sztuki.
Muszę wybrać coś stonowanego, bo będę robiła zakładki do książek dla Teścia. Jak zobaczyłam, że używa do tego celu chusteczek higienicznych od razu nasunął mi się pomysł na świąteczny upominek. Ola wie o tym zamyśle i martwi mnie, czy utrzyma tajemnicę.
Tutaj baza pod zakładki - ten zielony pasek.
Taśma w lnianym kolorze posłuży czerwonemu haftowi z małą Chinką.
Żeby mi nie zaschło w gardle.
Do dzieła!
Najpierw otworzę szkatułę:
Zakupione w Lidlu pudełko na herbaty służy mi do przechowywania mulin. Robi się w nim niestety coraz ciaśniej. Mogłam wziąć dwie sztuki.
Muszę wybrać coś stonowanego, bo będę robiła zakładki do książek dla Teścia. Jak zobaczyłam, że używa do tego celu chusteczek higienicznych od razu nasunął mi się pomysł na świąteczny upominek. Ola wie o tym zamyśle i martwi mnie, czy utrzyma tajemnicę.
Tutaj baza pod zakładki - ten zielony pasek.
Taśma w lnianym kolorze posłuży czerwonemu haftowi z małą Chinką.
Żeby mi nie zaschło w gardle.
Do dzieła!
poniedziałek, 5 grudnia 2011
wtorek, 29 listopada 2011
Kartki
Sezon rozpoczęty, Święta za pasem, a i urodziny pewnego młodego dżentelmena miały miejsce. Oto, co między robieniem teatrzyku dla córki, zmianą pieluch synkowi i gotowaniem dla męża, udało mi się ostatnio zrobić.

Czeka mnie też nie lada zadanie poprowadzenie kroniki Klubu Malucha. Bardzo się cieszę, że będę mogła dokumentować wyczyny tej miłej gromadki.
Czeka mnie też nie lada zadanie poprowadzenie kroniki Klubu Malucha. Bardzo się cieszę, że będę mogła dokumentować wyczyny tej miłej gromadki.
czwartek, 27 października 2011
Książeczka z Olimi powiedzonkami
Ola ma obecnie 2,5 roku. Mówi... od dawna. Mówi dużo, wyraźnie i... mówić lubi :)
Pierwsze słowa, nowości i próby nazywania poszczególnych członków rodziny zapisane są w specjalnym pamiętniku, prowadzonym od urodzenia.
Etap szlifowania języka, pierwszych buntów i zadawania pytań postanowiłam zawrzeć w takiej wyklejanej mini książeczce. Już na etapie zbierania materiałów i pierwszych wycinanek Ola nazwała ją: "Książeczką z Olimi powiedzonkami". Tak też dzieło to zostało nazwane.
Nie zabrakło w nim dziecięcego piętna - naklejki ze ślimakiem, którego Ola wydarła z malowanki, rozmazanego tuszu po.. solidnym kichnięciu... z czasem pewnie przybędzie jeszcze takich znaków, jak i mam nadzieję powiedzonek.
Mamusiu, mogę na chwilę zobaczyć ten tusz?
Pierwsze słowa, nowości i próby nazywania poszczególnych członków rodziny zapisane są w specjalnym pamiętniku, prowadzonym od urodzenia.
Etap szlifowania języka, pierwszych buntów i zadawania pytań postanowiłam zawrzeć w takiej wyklejanej mini książeczce. Już na etapie zbierania materiałów i pierwszych wycinanek Ola nazwała ją: "Książeczką z Olimi powiedzonkami". Tak też dzieło to zostało nazwane.
Nie zabrakło w nim dziecięcego piętna - naklejki ze ślimakiem, którego Ola wydarła z malowanki, rozmazanego tuszu po.. solidnym kichnięciu... z czasem pewnie przybędzie jeszcze takich znaków, jak i mam nadzieję powiedzonek.
Mamusiu, mogę na chwilę zobaczyć ten tusz?
niedziela, 11 września 2011
Sobotnie odkrycie Oli
Już od pewnego czasu obserwowaliśmy coraz większe zaokrąglanie się naszej świnki morskiej. Nie wiedzieliśmy natomiast ile jeszcze to zaokrąglanie potrwa.
W sobotni wieczór nasza córeczka - Ola - zawołała:
- Mamusiu, co to jest? Co to jest, o to? To mała świnka!!!
Kiedy podeszłam do klatki siedziało tam 4 małe stworki. Jedna osobno, a trzy pod mamą świnką.
Ola jest bardzo dumna ze swojego odkrycia. Jeden egzemplarz jest już zarezerwowany. Gdyby ktoś z Was był chętny na potomka tej pięknej pary, to za około miesiąc proszę dać znać.
Dwa maluchy:
Mama Świnka z dziećmi:
Tata Świnek. Sprawca całego zamieszania. Teraz odizolowany od reszty, żeby znowu nie rozrabiał :).
W sobotni wieczór nasza córeczka - Ola - zawołała:
- Mamusiu, co to jest? Co to jest, o to? To mała świnka!!!
Kiedy podeszłam do klatki siedziało tam 4 małe stworki. Jedna osobno, a trzy pod mamą świnką.
Ola jest bardzo dumna ze swojego odkrycia. Jeden egzemplarz jest już zarezerwowany. Gdyby ktoś z Was był chętny na potomka tej pięknej pary, to za około miesiąc proszę dać znać.
Dwa maluchy:
Mama Świnka z dziećmi:
Tata Świnek. Sprawca całego zamieszania. Teraz odizolowany od reszty, żeby znowu nie rozrabiał :).
środa, 27 lipca 2011
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Finis coronat opus
Dwa lata z okładem czekał ten obrazek na swoje miejsce.
Kiedy go wyszywałam Ola była w brzuchu i niejeden krzyżyk był robiony podczas intensywnych kopniaków.
Teraz zyskał należne miejsce i wisi przy łóżeczku. Misie pilnują dobrego snu.
Kiedy go wyszywałam Ola była w brzuchu i niejeden krzyżyk był robiony podczas intensywnych kopniaków.
Teraz zyskał należne miejsce i wisi przy łóżeczku. Misie pilnują dobrego snu.
środa, 25 maja 2011
Dzień Mamy
Jak znam moją Mamę, to najlepszym prezentem będzie coś praktycznego.
Oto pudełko na mamine skarby.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Oto pudełko na mamine skarby.
Mam nadzieję, że się spodoba.
wtorek, 3 maja 2011
Akwarium - podsumowanie pierwszego roku.
Wczesną wiosną 2010 roku postanowiliśmy z Mężem zrealizować nasze wspólne marzenie o akwarium.
Początkowe propozycje dotyczyły zbiornika 80, a nawet 100 litrów. Po głębokiej dyskusji, oględzinach pokoju oraz konsultacji z inżynierem na temat wytrzymałości stropu zdecydowaliśmy się na coś większego.
Zamówiliśmy zbiornik o pojemności 395 litrów, zgodnie stwierdzając, iż mniejszy by "zginął" w pokoju.
Jednocześnie bardzo dużo czytaliśmy i planowaliśmy obsadę, czyli to, co będzie w akwarium pływało i rosło, tudzież podskakiwało (krewetki).
Kiedy już byliśmy przekonani o swojej fachowej wiedzy, nastąpiło zalanie zbiornika.
Każdy rozsądny akwarysta wie, iż ryb nie wpuszcza się do akwarium od razu, ale należy odczekać ok. 2-3 tygodni, aby zbiornik dojrzał. Chodzi o to, aby wytworzył się tam odpowiedni "klimat" w postaci pożytecznych bakterii.
Taki był plan, ale został on pokrzyżowany przez niespodziankę.
Jakieś 3 dni od zalania w sposób początkowo dla nas cudowny w akwarium pojawiły się mikroskopijne rybki. Z każdym dniem przybywało ich coraz więcej, aż do osiągnięcia liczby ok. 70 sztuk.
Najwyraźniej w zakupionych roślinach znajdowała się ikra, której spodobały się warunki i przeistoczyła się w rybki. Narybek był tak mały, że nie dało się go uchwycić naszym aparatem.
Przez długi czas nie wiedzieliśmy co to za okazy i czekaliśmy na jakieś cechy charakterystyczne. Po jakimś czasie można je było dojrzeć bez wytężania wzroku. Okazało się, iż są to tęczanki. Piękne i drogie ryby, które dostaliśmy jako nieświadomy gratis.
Po 4 miesiącach wyglądało tak:
Tęczanki zaczynały nabierać właściwych kształtów. Dołączyły do nich także kosiarki i gupiki endlera.
Na chwilę obecną w naszym podwodnym świecie żyją:
- tęczanki - ok. 50-60 szt.
- gurami mozaikowe 8 szt.
- kosiarki 7 szt.
- zbrojniki niebieskie (glonojady) 4 szt.
- kiryski panda 2 szt.
- otosek
- pielęczniczka ramireza
- gupik endlera
- plemię krewetek, które się samo "wysiało"
- ślimaki - zabójcy, czyli Helenki
i wygląda to tak:
Akwarium jest raz bardziej raz mniej zarośnięte, ale staramy się w nim trzymać jako taki porządek. Wymiana wody przy takim zbiorniku jest zawsze częściowa, ok. 1/3 pojemności i odbywa się raz na ok. 1.5 miesiąca. Ryby codziennie karmi Mąż wraz z Córką. Do mnie należy dbanie o roślinność. Czasami pozwalam roślinom się rozpanoszyć, a czasami przetrzebię gąszcz za pomocą nożyczek i pazurków ;)
Wszystkim niezdecydowanym polecam to piękne i dające dużo satysfakcji hobby.
Początkowe propozycje dotyczyły zbiornika 80, a nawet 100 litrów. Po głębokiej dyskusji, oględzinach pokoju oraz konsultacji z inżynierem na temat wytrzymałości stropu zdecydowaliśmy się na coś większego.
Zamówiliśmy zbiornik o pojemności 395 litrów, zgodnie stwierdzając, iż mniejszy by "zginął" w pokoju.
Jednocześnie bardzo dużo czytaliśmy i planowaliśmy obsadę, czyli to, co będzie w akwarium pływało i rosło, tudzież podskakiwało (krewetki).
Kiedy już byliśmy przekonani o swojej fachowej wiedzy, nastąpiło zalanie zbiornika.
Każdy rozsądny akwarysta wie, iż ryb nie wpuszcza się do akwarium od razu, ale należy odczekać ok. 2-3 tygodni, aby zbiornik dojrzał. Chodzi o to, aby wytworzył się tam odpowiedni "klimat" w postaci pożytecznych bakterii.
Taki był plan, ale został on pokrzyżowany przez niespodziankę.
Jakieś 3 dni od zalania w sposób początkowo dla nas cudowny w akwarium pojawiły się mikroskopijne rybki. Z każdym dniem przybywało ich coraz więcej, aż do osiągnięcia liczby ok. 70 sztuk.
Najwyraźniej w zakupionych roślinach znajdowała się ikra, której spodobały się warunki i przeistoczyła się w rybki. Narybek był tak mały, że nie dało się go uchwycić naszym aparatem.
Przez długi czas nie wiedzieliśmy co to za okazy i czekaliśmy na jakieś cechy charakterystyczne. Po jakimś czasie można je było dojrzeć bez wytężania wzroku. Okazało się, iż są to tęczanki. Piękne i drogie ryby, które dostaliśmy jako nieświadomy gratis.
Po 4 miesiącach wyglądało tak:
Tęczanki zaczynały nabierać właściwych kształtów. Dołączyły do nich także kosiarki i gupiki endlera.
Na chwilę obecną w naszym podwodnym świecie żyją:
- tęczanki - ok. 50-60 szt.
- gurami mozaikowe 8 szt.
- kosiarki 7 szt.
- zbrojniki niebieskie (glonojady) 4 szt.
- kiryski panda 2 szt.
- otosek
- pielęczniczka ramireza
- gupik endlera
- plemię krewetek, które się samo "wysiało"
- ślimaki - zabójcy, czyli Helenki
i wygląda to tak:
Akwarium jest raz bardziej raz mniej zarośnięte, ale staramy się w nim trzymać jako taki porządek. Wymiana wody przy takim zbiorniku jest zawsze częściowa, ok. 1/3 pojemności i odbywa się raz na ok. 1.5 miesiąca. Ryby codziennie karmi Mąż wraz z Córką. Do mnie należy dbanie o roślinność. Czasami pozwalam roślinom się rozpanoszyć, a czasami przetrzebię gąszcz za pomocą nożyczek i pazurków ;)
Wszystkim niezdecydowanym polecam to piękne i dające dużo satysfakcji hobby.
Subskrybuj:
Posty (Atom)