Już od pewnego czasu obserwowaliśmy coraz większe zaokrąglanie się naszej świnki morskiej. Nie wiedzieliśmy natomiast ile jeszcze to zaokrąglanie potrwa.
W sobotni wieczór nasza córeczka - Ola - zawołała:
- Mamusiu, co to jest? Co to jest, o to? To mała świnka!!!
Kiedy podeszłam do klatki siedziało tam 4 małe stworki. Jedna osobno, a trzy pod mamą świnką.
Ola jest bardzo dumna ze swojego odkrycia. Jeden egzemplarz jest już zarezerwowany. Gdyby ktoś z Was był chętny na potomka tej pięknej pary, to za około miesiąc proszę dać znać.
Dwa maluchy:
Mama Świnka z dziećmi:
Tata Świnek. Sprawca całego zamieszania. Teraz odizolowany od reszty, żeby znowu nie rozrabiał :).
Translate
niedziela, 11 września 2011
środa, 27 lipca 2011
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Finis coronat opus
Dwa lata z okładem czekał ten obrazek na swoje miejsce.
Kiedy go wyszywałam Ola była w brzuchu i niejeden krzyżyk był robiony podczas intensywnych kopniaków.
Teraz zyskał należne miejsce i wisi przy łóżeczku. Misie pilnują dobrego snu.
Kiedy go wyszywałam Ola była w brzuchu i niejeden krzyżyk był robiony podczas intensywnych kopniaków.
Teraz zyskał należne miejsce i wisi przy łóżeczku. Misie pilnują dobrego snu.
środa, 25 maja 2011
Dzień Mamy
Jak znam moją Mamę, to najlepszym prezentem będzie coś praktycznego.
Oto pudełko na mamine skarby.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Oto pudełko na mamine skarby.
Mam nadzieję, że się spodoba.
wtorek, 3 maja 2011
Akwarium - podsumowanie pierwszego roku.
Wczesną wiosną 2010 roku postanowiliśmy z Mężem zrealizować nasze wspólne marzenie o akwarium.
Początkowe propozycje dotyczyły zbiornika 80, a nawet 100 litrów. Po głębokiej dyskusji, oględzinach pokoju oraz konsultacji z inżynierem na temat wytrzymałości stropu zdecydowaliśmy się na coś większego.
Zamówiliśmy zbiornik o pojemności 395 litrów, zgodnie stwierdzając, iż mniejszy by "zginął" w pokoju.
Jednocześnie bardzo dużo czytaliśmy i planowaliśmy obsadę, czyli to, co będzie w akwarium pływało i rosło, tudzież podskakiwało (krewetki).
Kiedy już byliśmy przekonani o swojej fachowej wiedzy, nastąpiło zalanie zbiornika.
Każdy rozsądny akwarysta wie, iż ryb nie wpuszcza się do akwarium od razu, ale należy odczekać ok. 2-3 tygodni, aby zbiornik dojrzał. Chodzi o to, aby wytworzył się tam odpowiedni "klimat" w postaci pożytecznych bakterii.
Taki był plan, ale został on pokrzyżowany przez niespodziankę.
Jakieś 3 dni od zalania w sposób początkowo dla nas cudowny w akwarium pojawiły się mikroskopijne rybki. Z każdym dniem przybywało ich coraz więcej, aż do osiągnięcia liczby ok. 70 sztuk.
Najwyraźniej w zakupionych roślinach znajdowała się ikra, której spodobały się warunki i przeistoczyła się w rybki. Narybek był tak mały, że nie dało się go uchwycić naszym aparatem.
Przez długi czas nie wiedzieliśmy co to za okazy i czekaliśmy na jakieś cechy charakterystyczne. Po jakimś czasie można je było dojrzeć bez wytężania wzroku. Okazało się, iż są to tęczanki. Piękne i drogie ryby, które dostaliśmy jako nieświadomy gratis.
Po 4 miesiącach wyglądało tak:
Tęczanki zaczynały nabierać właściwych kształtów. Dołączyły do nich także kosiarki i gupiki endlera.
Na chwilę obecną w naszym podwodnym świecie żyją:
- tęczanki - ok. 50-60 szt.
- gurami mozaikowe 8 szt.
- kosiarki 7 szt.
- zbrojniki niebieskie (glonojady) 4 szt.
- kiryski panda 2 szt.
- otosek
- pielęczniczka ramireza
- gupik endlera
- plemię krewetek, które się samo "wysiało"
- ślimaki - zabójcy, czyli Helenki
i wygląda to tak:
Akwarium jest raz bardziej raz mniej zarośnięte, ale staramy się w nim trzymać jako taki porządek. Wymiana wody przy takim zbiorniku jest zawsze częściowa, ok. 1/3 pojemności i odbywa się raz na ok. 1.5 miesiąca. Ryby codziennie karmi Mąż wraz z Córką. Do mnie należy dbanie o roślinność. Czasami pozwalam roślinom się rozpanoszyć, a czasami przetrzebię gąszcz za pomocą nożyczek i pazurków ;)
Wszystkim niezdecydowanym polecam to piękne i dające dużo satysfakcji hobby.
Początkowe propozycje dotyczyły zbiornika 80, a nawet 100 litrów. Po głębokiej dyskusji, oględzinach pokoju oraz konsultacji z inżynierem na temat wytrzymałości stropu zdecydowaliśmy się na coś większego.
Zamówiliśmy zbiornik o pojemności 395 litrów, zgodnie stwierdzając, iż mniejszy by "zginął" w pokoju.
Jednocześnie bardzo dużo czytaliśmy i planowaliśmy obsadę, czyli to, co będzie w akwarium pływało i rosło, tudzież podskakiwało (krewetki).
Kiedy już byliśmy przekonani o swojej fachowej wiedzy, nastąpiło zalanie zbiornika.
Każdy rozsądny akwarysta wie, iż ryb nie wpuszcza się do akwarium od razu, ale należy odczekać ok. 2-3 tygodni, aby zbiornik dojrzał. Chodzi o to, aby wytworzył się tam odpowiedni "klimat" w postaci pożytecznych bakterii.
Taki był plan, ale został on pokrzyżowany przez niespodziankę.
Jakieś 3 dni od zalania w sposób początkowo dla nas cudowny w akwarium pojawiły się mikroskopijne rybki. Z każdym dniem przybywało ich coraz więcej, aż do osiągnięcia liczby ok. 70 sztuk.
Najwyraźniej w zakupionych roślinach znajdowała się ikra, której spodobały się warunki i przeistoczyła się w rybki. Narybek był tak mały, że nie dało się go uchwycić naszym aparatem.
Przez długi czas nie wiedzieliśmy co to za okazy i czekaliśmy na jakieś cechy charakterystyczne. Po jakimś czasie można je było dojrzeć bez wytężania wzroku. Okazało się, iż są to tęczanki. Piękne i drogie ryby, które dostaliśmy jako nieświadomy gratis.
Po 4 miesiącach wyglądało tak:
Tęczanki zaczynały nabierać właściwych kształtów. Dołączyły do nich także kosiarki i gupiki endlera.
Na chwilę obecną w naszym podwodnym świecie żyją:
- tęczanki - ok. 50-60 szt.
- gurami mozaikowe 8 szt.
- kosiarki 7 szt.
- zbrojniki niebieskie (glonojady) 4 szt.
- kiryski panda 2 szt.
- otosek
- pielęczniczka ramireza
- gupik endlera
- plemię krewetek, które się samo "wysiało"
- ślimaki - zabójcy, czyli Helenki
i wygląda to tak:
Akwarium jest raz bardziej raz mniej zarośnięte, ale staramy się w nim trzymać jako taki porządek. Wymiana wody przy takim zbiorniku jest zawsze częściowa, ok. 1/3 pojemności i odbywa się raz na ok. 1.5 miesiąca. Ryby codziennie karmi Mąż wraz z Córką. Do mnie należy dbanie o roślinność. Czasami pozwalam roślinom się rozpanoszyć, a czasami przetrzebię gąszcz za pomocą nożyczek i pazurków ;)
Wszystkim niezdecydowanym polecam to piękne i dające dużo satysfakcji hobby.
Subskrybuj:
Posty (Atom)